Certyfikatami, których obowiązywanie w Polsce przewidziane jest do 2016 roku, będzie można obracać na giełdzie energii.
Krótki okres obowiązywania białych certyfikatów budzi wątpliwości, czy przy dużych inwestycjach przyniosą one faktycznie korzyści finansowe. Z drugiej strony przedsięwzięcia zbyt małe, realizowane np. przez pojedyncze osoby fizyczne, nie będą w praktyce brane pod uwagę. Lepiej sytuacja wygląda w wypadku projektów budowlanych i zakupie sprzętu energooszczędnego. Największą szansę na świadectwa efektywności energetycznej zdają się mieć działania grupowe — np. producentów domowych sprzętów AGD lub wspólnot właścicieli domków jednorodzinnych. Zbieraniem małych podmiotów i działaniem w ich imieniu powinny się zająć profesjonalne firmy pośredniczące typu ESCO — mówi prof. Krzysztof Żmijewski z Politechniki Warszawskiej.
Szacunkowa cena certyfikatu potwierdzającego zaoszczędzenie 10 ton oleju to 1,8-2,5 tys. zł. Aby go zdobyć, trzeba będzie wziąć udział w przetargu organizowanym przez Urząd Regulacji Energetyki (URE).
Świadectwa energetyczne nie będą przyznawane tym, którzy skorzystali z krajowych bądź unijnych dotacji albo premii termomodernizacyjnych. Za brak białych certyfikatów prezes URE może nałożyć na firmę karę w wysokości do 10% przychodu.
Źródło: Rzeczpospolita
Artykuł pobrany z witryny www.reo.pl