Styczeń bywa okresem próby dla systemów grzewczych opartych na technologii pomp ciepła. Ekstremalnie niskie temperatury, spadające znacznie poniżej minus dziesięciu stopni Celsjusza, budzą niepokój wielu właścicieli domów. Warto jednak zrozumieć, że praca urządzenia w takich warunkach jest przewidziana przez producentów i nie musi oznaczać awarii ani katastrofy finansowej, o ile system został poprawnie zaprojektowany i jest właściwie eksploatowany.
Wielu użytkowników obawia się momentu, w którym w ich urządzeniach załączają się grzałki elektryczne. Należy jednak podkreślić, że jest to zjawisko całkowicie normalne i zaplanowane w logice pracy pompy ciepła. Grzałki stanowią szczytowe źródło ciepła, które ma za zadanie wspomóc układ w momentach największego zapotrzebowania, wynikającego z praw fizyki i przemian termodynamicznych.
Problemy z pompami ciepła podczas mrozów najczęściej nie wynikają z samej technologii, lecz z błędów popełnionych na etapie doboru urządzenia lub jego codziennej obsługi. Na forach internetowych często spotyka się opinie osób niezadowolonych, których systemy nie radzą sobie z mrozem, co zazwyczaj jest efektem konkretnych niedociągnięć.
Nawet najlepiej dobrana pompa ciepła wymaga od użytkownika minimum uwagi, szczególnie podczas obfitych opadów śniegu. Odpowiedzialność za fizyczny stan urządzenia spoczywa na właścicielu, a regularne przeglądy serwisowe nie zwalniają z konieczności bieżącej kontroli otoczenia pompy.
Usuwanie nawisów śnieżnych i lodu z dachu budynku, które mogłyby spaść bezpośrednio na jednostkę zewnętrzną.