[ Zamknij ]

Nowe zasady dotyczące cookies
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów na stronie Polityka Prywatności.


rejestracja

Kominek do ogrzewania domu

Opublikowano: 21.10.2009
image

O tym, że miło jest posiedzieć przy kominku, nie trzeba nikogo przekonywać. Od wieków kominek stwarzał nastrój w komnatach królewskich, salonach arystokratów i szlacheckich izbach. Oczywiście przez wieki służył też do ogrzewania domów, szczególnie w krajach o łagodniejszym klimacie. Wymyślono jednak centralne ogrzewanie z gazowymi i olejowymi kotłami. Skonstruowano automatykę pozwalającą bez udziału człowieka kontrolować cały przebieg ogrzewania domu. I po co to wszystko, skoro... kominek znowu wraca do łask! Czy komuś przyjdzie do głowy, by swój „wypasiony” samochód zamienić znowu na wóz z koniem, a nawet dwoma? Koń do celów rekreacyjnych lub sportowych, oczywiście tak. Ale do komunikacji i transportu – nie, ponieważ jego czasy minęły. Dlaczego więc nie mijają czasy kominka używanego do celów grzewczych?


NIE KAŻDE DREWNO JEST PALIWEM
Ogrzewanie drewnem jest ekologiczne, bo spalamy paliwo odtwarzalne. Drzewa rosną, ścinamy je, a na ich miejsce sadzimy następne, które po kilku, kilkunastu latach znowu można przeznaczyć na cele opałowe. Oczywiście tak dzieje się w skali makro, bo pan Kowalski, który pali w kominku, może lasu na oczy nie widzieć. Prawda jest taka, że proces tworzenia z drewna paliwa to nie tylko okres wzrostu drzewa. Po jego ścięciu, porąbaniu i złożeniu w przewiewnym, ale zadaszonym miejscu, muszą upłynąć aż dwa lata, aby jego wilgotność spadła poniżej 20%. Wtedy dopiero można mówić o drewnie jako pełnowartościowym energetycznie paliwie. Wszelkie wyliczenia parametrów palenisk opierają się na takim właśnie drewnie, do tego jeszcze konkretnego gatunku, ciętego i porąbanego na odpowiednie wymiary. Jeżeli nie mamy drewna o zalecanych przez producenta palenisk parametrach, to nie uzyskamy założonej teoretycznie i podanej w „papierach” ilości energii. Z całą pewnością natomiast dostaniemy sporo brudzącej sadzy i wilgoci w palenisku oraz przewodzie kominowym. Nie uwzględnione też będą nasze ewentualne reklamacje, bo używaliśmy paleniska niezgodnie z zaleceniami producenta. Warto więc palić dobrym drewnem.


KIM CHCESZ BYĆ, JASIU? – PALACZEM!
A dlaczego? Bo mój tatuś i mamusia są palacami. Ależ twój tatuś, Jasiu, jest lekarzem, a nie palaczem! A nieprawda, prose pani, bo on ciągle pali w kominku. To jest rozmowa zasłyszana w przedszkolu.


Obsługa kominka służącego do celów rekreacyjno-grzewczych może sprawiać sporo radości. Pocięcie, porąbanie i ułożenie na powietrzu jednego,dwóch metrów przestrzennych drewna może być bardzo korzystne dla zdrowia pracującego umysłowo prawnika. Również rozpalenie ognia i jego podtrzymanie przez kilka godzin, kiedy trwa wizyta przyjaciół, to zadanie wykonalne.


Nawet jeśli rytuał powtórzymy trochę częściej, to będą to czynności do zaakceptowania. Jednak gdy zaczynamy myśleć o ogrzewaniu całego domu drewnem, wszystkie te, dotąd przyjemne, czynności trzeba powtarzać częściej i częściej... Rowerowa wycieczka w słoneczną sobotę z Warszawy nad Zalew Zegrzyński to prawdziwa radocha. Jednak przejechanie 200 kilometrów w górach, w deszczu, a do tego na czas, to już sportowy wyczyn najwyższej rangi! Nie wspominając o zupełnie innym sprzęcie i jego kosztach. Jeżeli nasz dom ma pewną kubaturę i określoną izolacyjność przegród (podłóg, ścian, dachu...), to potrzebuje on konkretnej ilości energii do ogrzania.


Można przyjąć, że roczne zapotrzebowanie na energię bardzo dobrze izolowanego domu o powierzchni około 160 m2 to jakieś 22.000 kWh.


Należy więc spalić około 14 metrów przestrzennych drewna opałowego (patrz wyżej), aby tyle ciepła uzyskać. Mówi się wręcz o tym, że jeżeli drewno jest podstawowym paliwem, to na sezon grzewczy należy przygotować około 1 mp drewna na każdy 1 kW mocy kotła. Tak więc około 6000 kg drewna musimy własnymi rękami z drewutni do paleniska dostarczyć. Na każdy miesiąc sezonu grzewczego przypadnie około 1000 kg. W drodze powrotnej będziemy mieli do wyniesienia odpowiednią ilość popiołu. Niektórzy myślą nawet o kominkach na wyższych kondygnacjach, nie zdając sobie chyba sprawy, jakie wyczyny sportowe ich czekają. Dla jednych może to być nadal przyjemność, ale wiele osób nie jest uczciwie informowanych o niedogodnościach. Często jednak sami kandydaci na palaczy kominkowych są sobie winni.


PALIĆ Z ZEGARKIEM W RĘKU
Są teoretycy palenia w kominkach, którzy precyzyjnie, co do minuty, wyliczają spotkanemu przed chwilą potencjalnemu nabywcy, że może on sobie po uprzednim napaleniu w kominku spokojnie jechać do pracy, zrobić zakupy i stać w korkach w drodze powrotnej, a jego kominek nadal będzie czekał gorący, chętny i gotowy. Proces palenia drewna trwa fizycznie około dwóch godzin. Jeżeli w zamkniętym palenisku ograniczymy dopływ powietrza, to proces ten po prostu psujemy z wszelkimi konsekwencjami. Tak więc zapomnieć musimy o nominalnej, w tym przypadku całkowicie „papierowej”, mocy. Za popsucie procesu zapłacimy również mniejszą trwałością komina i paleniska oraz tragicznymi parametrami wychodzących z komina spalin.


Dlatego też najlepsze jest palenie drewna w optymalnych warunkach i dobre zagospodarowanie wytworzonej energii. Nasz kominek grzewczy nie jest jednak tym ideałem. Popularne powietrzne ogrzewanie nadmuchowe nie ma żadnej możliwości akumulacji ciepła. Alternatywą jest stworzenie optymalnych warunków do spalania w elektronicznie kontrolowanym wkładzie piecowym. Jednak koszt takiego rozwiązania, potężna bryła kaflowego pieca, a przede wszystkim zmniejszenie do minimum czy wręcz do zera powierzchni oszklonej paleniska jest przez większość amatorów kominka nie do zaakceptowania. Co więc robić? Zapomnieć o kominku? Nigdy!!! Jestem pewnie ostatnią osobą, która odradzić może kominek!


Nikomu nie polecam łamania przepisów drogowych po to tylko, aby zastać jeszcze wystarczający do „ciągłego” palenia żar w kominku. A gdzie wyjazdy w delegacje, na ferie i urlopy narciarskie? Przede wszystkim należy pomyśleć o optymalnym rozwiązaniu problemu ogrzewania domu już na etapie projektu. Bo nie ma lepszych sposobów na oszczędzanie energii niż zmniejszenie powierzchni, uproszczenie bryły, a tym samym zmniejszenie kubatury oraz doskonałe izolowanie wszystkich przegród domu. Czy są takie optymalne domy w Polsce? Chyba jest ich zbyt mało, skoro cały czas słychać narzekania na wysokie koszty ogrzewania.


TRUDNY CZAS WYBORU
Kominek opalany drewnem ma poważną niedogodność, która formalnie dyskwalifikuje to urządzenie jako podstawowe ogrzewanie domu. Bez obsługi człowieka wcześniej czy później kominek wygaśnie. Łatwo też uszkodzić kosztowną szybę, upychając ponad rozsądek drewno do wnętrza paleniska.


Wprawdzie istnieją specjalne kotły c.o. na drewno, np. spalone w gazyfikujących kotłach drewno daje niemal dwukrotnie więcej ciepła niż drewno spalone w zwykłych kominkach. To nie powstrzymuje jednak Polaków od nadania kominkowi roli podstawowego ogrzewania domu. Miło jest uczestniczyć samemu w procesie ogrzewania domu. Dobrze jest mieć wpływ na to: gdzie, kiedy i za ile zaopatrujemy się w paliwo. W ekstremalnych przypadkach, jak np. w czasie wojny w Chorwacji, drewno bywało jedynym dostępnym źródłem energii. Polak lubi się zabezpieczać...


Niektórzy zabezpieczający się wykonują podwójne układy grzewcze i inwestują wielkie pieniądze w system, którego nie wykorzystają. Czy komuś przychodzi do głowy, aby kupować samochód z dwoma silnikami? Toyota Prius jest wyjątkiem, ale w Polsce nieatrakcyjnym ekonomicznie. Znacznie lepiej jest wyznaczyć pewne priorytety zachowań i dobrać do tych zwyczajów optymalne systemy grzewcze, nie zapominając rzecz jasna o kominku. To, co wyjdzie, trzeba jeszcze skorygować o nasze możliwości finansowe. Bo fakt, że jakieś rozwiązanie jest technicznie wspaniałe, nie musi wcale oznaczać, że nas na jego finansowanie i eksploatację stać. Przykładem mogą być pompy ciepła, które dają energię praktycznie „za darmo”, tylko w zakupie i instalacji są dość kosztowne.


Jeżeli zdecydowaliśmy się, że naszym głównym systemem grzewczym będzie układ wodnego c.o. z kotłem gazowym, bo mamy gaz sieciowy w pobliżu, będzie to wybór wielu milionów ludzi w Europie. Gaz jest mimo wszystko paliwem czystym, poddającym się automatyzacji w procesie spalania oraz najbardziej typowym. Przekłada się to na stosunkowo niskie koszty zakupu urządzeń, ich instalacji i rozsądne koszty eksploatacji. Proponuję wtedy ogrzewanie kominkowe jako uzupełniające. Kominek jako urządzenie całkowicie niezależnie działające oraz mniejsze, jeśli chodzi o parametry grzewcze. Może nawet piec kominkowy dla małych domów. Dla mniej zasobnych – nawet jakiś typowy „gotowiec”. Dla bardziej zasobnych inwestorów – indywidualnie zaprojektowany, wyposażony w markowy wkład i dobrze wykonany kominek. Dogrzewać może dodatkowo do trzech pomieszczeń, gdzie najczęściej przebywamy. Gdy jesteśmy w domu i mamy czas palić w kominku, będzie to nasz zysk ekonomiczny oraz przyjemność estetyczna. Jeśli jednak nas w domu nie ma, to panowie gazownicy i elektronika przejmują całodobową kontrolę nad naszym ogrzewaniem. Powiecie Państwo, że to drogo? Nawet jeśli koszt ogrzewania gazem będzie wyższy o 2 lub 3 tysiące złotych, to proszę mi znaleźć pracownika gotowego za kilkaset złotych miesięcznie (a gdzie ZUS i podatki?) do całodobowej obsługi kominka? Pod adresem redakcji oczekuję na oferty.


Jeżeli prowadzimy taki tryb życia, że sporo czasu spędzamy w domu i gazowa nitka przebiega w pobliżu, to można spróbować odwrócić relacje i uczynić kominek podstawowym źródłem ciepła dla domu. Kocioł gazowy, pełniący rolę uzupełniającą i rezerwową (nasz wyjazd), może być wówczas mniejszy. Jeżeli pozostajemy przy kominku z systemem ogrzewania nadmuchowego, to kocioł może być dwufunkcyjny, co zaoszczędzi nam sporo miejsca i trochę pieniędzy. Jeśli jednak zdecydujemy się na kominek z wymiennikiem wodnym współpracującym z wodnym systemem c.o., to lepiej od razu wybrać pojemnościowy ogrzewacz wody użytkowej. Najlepiej, aby ten zbiornik spełniał wymagania, o których napiszę w dalszej części artykułu. Wtedy, mając zbiornik buforowy dużej pojemności, możemy zapewnić lepszą pracę paleniska na drewno, otrzymywać z kominkowego paleniska również ciepłą wodę użytkową oraz mieć możliwość przyłączenia do tego wszystkiego pompy ciepła lub kolektorów słonecznych. Nawet jeśli tego nie zrobimy dzisiaj, to w przyszłości będzie łatwiej. O samych paleniskach z wymiennikami wodnymi nie będę tutaj pisał wiele, bo w ŚWIECIE KOMINKÓW pisaliśmy już o nich i z pewnością napiszemy ponownie. Pod względem wydajności lepsze są rozwiązania, które mogą okazać się bardziej kłopotliwe w eksploatacji i bardziej awaryjne. Z całą pewnością nie ma w wielu paleniskach kotłowych szans na zachowanie czystości spalin, jeśli nie pracują one w optymalnych warunkach. Oferta rynkowa jest tutaj bardzo szeroka: od prostych nasad wodnych, po wielkie paleniska zbudowane od podstaw jako wodne-kotłowe.


A MOŻE „2 w 1”?
Jeżeli mieszkamy dalej od linii gazowej, to jeszcze kilka lat temu wybralibyśmy ogrzewanie na olej opałowy lub gaz płynny. Jednak ostatnie podwyżki cen energii zmuszają do zastanowienia. W Austrii i w Niemczech rolę tych paliw przejmuje granulat drzewny (pelety). Jednak kotłownia opalana peletami kosztuje tam około 50% więcej niż kotłownia gazowa. Dopiero dopłaty sprawiają, że jest w tych krajach rosnące zainteresowanie tym sposobem ogrzewania. Ale powiedzmy, że nie czekając na dofinansowanie, pragniemy peletów... O ile kotły na pelety dostępne są w całym zakresie mocy, to ogrzewanie kominkami i piecami opalanymi peletami ma istotne ograniczenia. Moce tych urządzeń oscylują od 5 do 10 kW, a to zbyt mało do ogrzania domu o powierzchni 200 lub 300 m2. Paleniska peletowe mają inną konstrukcję i zwykle małe powierzchnie obserwacji ognia. System dystrybucji peletów w Polsce nadal nie jest dobrze rozwinięty, a i ceny dobrego jakościowo granulatu zbliżają się do cen europejskich. Nic więc dziwnego, że w Polsce renesans przeżywa ogrzewanie... węglem. Dla tych jednak, którzy mają mniejsze i dobrze izolowane domy, godne uwagi są urządzenia typu „2 w 1”, czyli dwupaliwowe piece i kominki na drewno i pelety. Gdy nas nie ma w domu, palenisko otrzymuje automatycznie pelety do spalania (najlepiej z pojemnego silosu). Gdy mamy czas i chęć sobie popalić, to w tym samym palenisku palimy drewnem.


Takie systemy „2 w 1” dostępne są w opcji powietrznej lub w bardziej wydajnych opcjach wodnych, umożliwiających podłączenie do układu c.o. Niestety, nie są to rozwiązania tanie. Najbardziej znane urządzenia tego typu to BRUNNER PELLETMODUL, umożliwiające współpracę z wieloma paleniskami oraz różnymi sposobami odbioru energii, paleniska dwupaliwowe FOGHET firmy JOLLY-MEC, polska LECHMA, wkład DUO firmy LEDA czy też piec ECOMAT firmy HARK. Oferta „2 w 1” będzie się poszerzała, więc proszę śledzić dział nowości w ŚWIECIE KOMINKÓW.

 

Do grupy „2 w 1” można też zaliczyć inne rozwiązania. Ciekawy jest COMBI-SYSTEM włoskiej firmy JOLLY-MEC. Łączy on palenisko gazowe z kominkiem na drewno. COMBI-SYSTEM występuje w opcji powietrznej i wodnej. Opcja powietrzna, AER-SYSTEM, posiada 12 kW mocy paleniska gazowego i aż 30 kW mocy paleniska opalanego drewnem. Wbudowany wentylator rozprowadza nagrzane powietrze z wydajnością 620 m3/h. Opcja wodna, IDRO-SYSTEM, posiada 15 kW mocy w palniku gazowym oraz 34 kW paleniska na drewno. Pojemność wodna wynosi 60 litrów, a wymiennik ma powierzchnię 3,5 m2. System COMBI ogrzewa dom, przygotowuje ciepłą wodę i może być w części gazowej sterowany na odległość nawet za pomocą telefonu.


Jeszcze do niedawna można było spotkać podobne urządzenia dwupaliwowe na olej opałowy i drewno, jednak od jakiegoś czasu ogrzewanie olejowe jest passé, więc nie piszemy o tych rozwiązaniach.


Jeżeli jesteśmy, mimo wcześniejszych ostrzeżeń, nadal zwolennikami kominka z wymiennikiem wodnym, to godne rozważenia jest rozwiązanie „2 w 1”, które możemy skompletować sami we współpracy z instalatorem. Istnieją na rynku wodne grzejniki c.o., które mają wbudowane grzałki elektryczne. Przykładowo, stalowe grzejniki płytowe RADIK COMBI VK firmy KORADO. Występują one w długościach od 800 do 1600 mm i mają wbudowane prętowe grzałki elektryczne o mocach od 500 do 1100 W.


Mogą one pracować jako grzejniki wodne zasilane gorącą wodą z instalacji lub jako grzejniki elektryczne. Jeżeli więc nasz „wodny” kominek funkcjonuje, mamy w tych grzejnikach ciepłą wodę. Jeśli jednak nie możemy z różnych powodów palić w kominku, to prąd (może nawet odpowiednio sterowany) utrzymuje temperaturę w grzejnikach, a więc w domu.


Bardzo ciekawy wydaje się system FOND’ice, który został opatentowany przez francuską firmę FONDIS. Ta niewielka firma od lat specjalizuje się w produkcji wkładów kominkowych i instalacji klimatyzacyjnych do... piwnic winnych. Łącząc doświadczenie z obu dziedzin, FONDIS wymyślił krzyżówkę paleniska kominkowego opalanego drewnem z pompą ciepła. Pompa ciepła jest montowana pod paleniskiem, a wkład można wybrać z oferty firmy. Urządzenie FOND’ice klimatyzuje latem i ogrzewa zimą. W okresach przejściowych rewersyjna praca klimatyzacji zapewnia ogrzewanie elektryczne, a zimą palimy drewnem w kominku. Wszystko jest piękne, ale FOND’ice osiąga moc od 6 do 7,7 kW, która może nie wystarczać w wielu przypadkach. Niestety, nadal drewno trzeba ręcznie wrzucać do paleniska.


NA PALENISKU SIĘ NIE KOŃCZY     
Układ grzewczy, który bazuje na kominku, to jednak nie samo palenisko, ale różne inne składniki, które musimy umiejętnie dobrać i o które trzeba zadbać w trakcie eksploatacji. O jakości drewna opałowego już pisałem. Oczywista jest też konieczność zapewnienia odprowadzenia spalin przewodem dymowym o odpowiednich parametrach. O komin trzeba dbać i regularnie zapraszać kominiarza. Nikt już dzisiaj nie kwestionuje konieczności doprowadzenia powietrza z zewnątrz do paleniska kominkowego. Co można zrobić więcej?


W przypadku kominka z systemem ogrzewania powietrznego pole manewru jest ograniczone.


Zwiększyć przyjazność i tzw. resurs obsługowy naszego paleniska możemy na kilka sposobów. Jeżeli nie zdecydowaliśmy się na kaflowy piec kumulacyjny, to możemy masę kumulacyjną dołożyć do kominka grzewczego. Niektórzy producenci, jak BRUNNER (MAS-SYSTEM) czy SPARTHERM (MAGNETHERM), proponują takie rozwiązania. Zainstalowanie dodatkowego systemu akumulacji energii spowoduje, że np. po 3,5 godzinach palenia osiągniemy aż 7,5 godziny oddawania ciepła. Można też zainstalować na palenisku dodatkowy wymiennik, co da nam jakieś 10% ciepła dodatkowo.


Jeżeli myślimy o kominku z wymiennikiem wodnym, to do każdego paleniska na paliwa stałe o mocy ponad 15 kW należy przewidzieć jego współpracę ze zbiornikiem akumulacji ciepła. Na każdy 1 kW mocy warto przewidzieć 50÷55 litrów pojemności zbiornika akumulacyjnego. Niektóre źródła niemieckie mówią nawet o 100 litrach na każdy 1 kW! Stąd takie zbiorniki buforowe mają pojemność od 450 aż do 1000 litrów!


Co daje taki zbiornik? Przede wszystkim zapewnia stałą i niezależną od warunków zewnętrznych pracę paleniska z optymalną mocą. Przypominam, że dla palenisk na drewno ta optymalna moc zawiera się pomiędzy 50 a 100% mocy nominalnej. Zapewnia też dogrzewanie wtedy, gdy nie palimy, i zapobiega tzw. „taktowaniu”, a tym samym poważnie obniża zużycie drewna, być może nawet o 20÷40%.


Jeżeli jest wyposażony w dodatkowy zasobnik ciepłej wody użytkowej, to produkuje również c.w.u. Umożliwia też podłączenie kilku źródeł ciepła – w tym kolektorów słonecznych, pompy ciepła lub oszczędnej taryfy elektrycznej. Jednocześnie jest dużym odbiornikiem na wypadek braku prądu. Każdy rodzaj paleniska kominkowego możemy wyposażyć w dość kosztowne elektroniczne sterowanie powietrzem dopływającym. Możemy zlecić obsługę procesu palenia centralce zainstalowanej w pobliżu kominka (m.in. LEDATRONIC, LEDA, EOS, BRUNNER, USA WODTKE) lub posługiwać się pilotem (np. NESTOR MARTIN). Przyniesienie drewna i dokładanie opału nadal odbywa się ręcznie i jest to w kominkach na drewno, póki co, nie do przeskoczenia. W takich przypadkach Jan okazuje się prawdziwie niezbędny. A gdy Jana brak – pal sobie sam, tak, tak, tak...


JAK NIE ZMARZNĄĆ?
Gdy słyszę narzekania na wysokie koszty ogrzewania, to nie mogę się powstrzymać od wrażenia, że najbardziej narzekają ci, którzy na rachunki w swoich telefonach komórkowych czy na ubezpieczenie swoich samochodów wydają więcej niż wynoszą te, ponoć strategiczne, koszty ogrzewania. Często brak jest im pieniędzy na regularną wizytę kominiarza czy prosty serwis, ruszt, uszczelkę, szamotową płytkę czy żeliwny deflektor. W tym samym czasie nie brakuje pieniędzy na przeglądy samochodów, plazmowe telewizory, narciarskie wczasy w Alpach.


Szanowni Państwo, jeżeli przeprowadzacie się z dwupokojowego, liczącego 55 m2 mieszkania w bloku do ośmiopokojowego plus dodatkowe pomieszczenia, mierzącego ponad 250 m2 domu w szczerym polu, to wydatki na ogrzewanie muszą być większe. Tym bardziej, że osiedlowe ciepłownie przyzwyczaiły do temperatury grubo powyżej 20 ºC! Teraz, we własnym domu, każdy stopień powyżej 20 ºC oznacza wzrost kosztów o 10%. Ile będzie kosztowało ogrzewanie domu, zależy od nas samych.


Nawet jeśli zdecydujemy się na ekonomiczne i ekologiczne ogrzewanie drewnem, pewne pozycje, takie jak przeglądy kominiarskie, serwis kominka czy zakup odpowiedniej ilości drewna z dwuletnim wyprzedzeniem, należy w wydatkach uwzględnić. Intensywnie użytkowany kominek ma swoją żywotność i całkiem normalne jest, że po 10 czy 15 latach może wymagać wymiany. To i tak znacznie rzadziej niż wymieniacie Państwo samochody! Po każdym lecie z pewnością nadejdzie zima. Raz wcześniej, a raz trochę później. Jednym razem będzie łagodniejsza, a innym razem ostra. I co roku będzie sezon grzewczy. Raz krótszy, ale innym razem bardzo długi.


Jeżeli ogrzewanie domu jest tak poważną sprawą, to traktujmy je tak, jak na to zasługuje. Nie szukajmy tanich super chwytów, bo ich po prostu nie ma. Nie wierzmy bezkrytycznie w reklamowe zapewnienia, bo to jest tylko reklama. Niestety, nie ma uniwersalnej tabelki i w telefonicznej rozmowie na koszt pracodawcy, w anonimowym mailu czy darmowej gazetce nie znajdziemy eureki.


Każdy przypadek jest indywidualny, więc musimy go sami rozwiązać.

 


Źródło: www.kominek.org.pl

 



Katalog firm

  • Domowe Ognisko - Salon kominkowy

    Nasza firma DOMOWE OGNISKO działa z branży kominkowej od 1998 roku. Od tego…
    Domowe Ognisko - Salon kominkowy
  • Vitcas

    VITCAS Polska jest częścią grupy VITCAS producenta materiałów ogniotrw…
    Vitcas
  • AC-Klima

          Firma AC-Klima -  15 lat doświadczenia w sprze…
    AC-Klima

Produkty