Uwaga! Jesteś w ukrytej kamerze, czyli kwiatki instalacyjne
Na naszych łamach staramy się, aby zamieszczane materiały przyczyniały się do podnoszenia Państwa kwalifikacji. Tym razem przedstawiamy przykłady wykonanych instalacji, może w innej konwencji niż zwykle są one pokazywane - chodzi mianowicie o instalacje źle wykonane lub tzw. przekombinowane.
Mamy nadzieję, że opatrzone fachowym komentarzem przyczynią się do pogłębienia wiedzy. Wszystkie osoby, które miałyby w swoich zbiorach fotografie z takimi „ciekawymi" rozwiązaniami prosimy o nadsyłanie ich do redakcji: redakcja-mi@instalator.pl.
O mawiane dziś zdjęcia pochodzą z budynków publicznej służby zdrowia, stanowiących istną kopalnię materiałów dydaktycznych dla instalatorów i projektantów (przynajmniej niektórych). Smutną prawdą jest to, iż są to budynki nowe, w trakcie lub po modernizacji, czy generalnym remoncie.
Zdjęcia nr od 3 do 5 pochodzą z obiektu „wykorzystywanego" wielokrotnie w artykułach publikowanych w ramach tego cyklu w „Magazynie Instalatora", natomiast nr 1 i 2 to moje nowe odkrycie, z którego będzie można jeszcze coś ciekawego zaprezentować.

Zdjęcie 1

Zdjęcie 2
Zdjęcia nr 1 i 2 przedstawiają podejścia - zasilanie i powrót - tego samego grzejnika. W tym miejscu pozwolę sobie na małą dygresję. Grzejnik w wykonaniu higienicznym to prawdziwy szok technologiczny w tym rejonie kraju, zważywszy, że jak mało gdzie, nie obowiązują tu żadne prawa, normy czy rozporządzenia. Dotyczy to nie tylko obiektów służby zdrowia, lecz również większości budowanych/remontowanych budynków, inwestycji liniowych, drogowych i innych. Można by powiedzieć, że jest to raj dla „prawdziwych" instalatorów. Patrząc na powyższe zdjęcia, widzimy grzejnik w wykonaniu higienicznym, zamontowany jak najbardziej „niehigienicznie". Inspektor odbierający (jeśli w ogóle takowy był powołany i jeśli miał pojęcie o instalacjach sanitarnych), ograniczył się do sprawdzenia głównego elementu, czyli grzejnika, o „rurkach" i armaturze zapomniał. A może grzejnik higieniczny to wypadek przy pracy? Po prostu, przypadkowo wykonawca lub miejscowy sklepikarz mieli takie na składzie? Gałązka powrotna wyprowadzona ze ściany pod kątem innym od prostego, fantazyjnie wygięta do wymaganego rozstawu dla grzejnika, rozeta bez najmniejszych szans (nawet na ulubiony przez wykonawców „silikon") na osiągnięcie celu, do którego została zastosowana, czyli maskowania podejścia. Złączka przejściowa prawdopodobnie długo nie wytrzyma przy naprężeniach, jakie powstały przy takim wykonaniu. Gałązka zasilająca „prawie" wychodzi ze ściany. Ciekawe skąd miała wyjść? Z części ściany za grzejnikiem czy pozostałej części ściany? Montaż rozetki w tym przypadku był już, niestety, niemożliwy. Musiałaby być kątowa i to pod wyjątkowo nietypowym kątem. Z samą gałązką też coś poszło nie tak. Instalator musiał zamontować trójnik z odpowietrznikiem, którego połączenie, jak widać, przecieka. Może tak miał w dokumentacji? (Oczywiście chodzi o odpowietrznik, nie przeciek). Ciekawy jest sam zawór termostatyczny bez głowicy, co jest w obiektach publicznych bardzo częste, może z obawy, by któryś z lekarzy czy pacjentów jej nie „pożyczył", lub nie próbował kręcić albo popsuć? A może głowice zostały zafakturowane i zapłacone, a cieszą oko kogoś innego? Oczywiście, istnieje też możliwość, że projektant, wykonawca czy sprzedawca nie słyszeli o głowicy termostatycznej w wykonaniu przeciwwandalo-wym, z zabezpieczeniem antykradzieżowym? A może cena się nie kalkulowała? Interesujące jest odpowietrzenie. Zawór stopowy nie jest wkręcony bezpośrednio do trójnika, lecz poprzedzony „mini" pionem w postaci przedłużki. Gdyby ktoś miał choć minimalną wiedzę o istniejących na rynku materiałach lub nie kierował się wyłącznie ceną, (co może być zwodnicze, w końcu wykonanie pomysłowych przejść i złączek też kosztuje), zastosowałby zawory kątowe - termostatyczny, powrotny oraz odpowietrzający + głowicę wzmocnioną z blokadą antykradzieżową. Zastosowany zamiast głowicy kapturek może kiedyś zniknąć, pęknąć, odpaść, a pozostawiony tak zawór stanowić zagrożenie np. dla dzieci. Uwagę przykuwają połączenia, ściślej, materiał uszczelniający w postaci pakuł. Nie grzeszą estetyką, a wraz rurociągami stanowią doskonały „łapacz kurzu”. Miejscowy „sanepid" również nie zauważył, iż odbierając takie instalacje, przyczynia się do łamania prawa, a zwłaszcza punktu mówiącego o możliwości czyszczenia i zachowania w czystości zastosowanych materiałów i urządzeń. Po co grzejnik z możliwością czyszczenia, jeśli osprzęt jest nie do umycia? Problem ten dotyczy oczywiście całego obiektu/obiektów, a nie tylko pojedynczego grzejnika.
W przypadku omawianego powyżej obiektu, ciekawa jest także instalacja kanalizacyjna, (nie przekazuję do publikacji zdjęć gdyż obiekt zostałby zidentyfikowany błyskawicznie), wykonana częściowo na elewacji budynku, jak w krajach południowych, o temperaturze zewnętrznej nie spadającej poniżej zera. Jestem ciekaw, jak sprawdziła się podczas ostatniej zimy, gdy temperatura spadała nawet do -30°C. A może celem był łatwy dostęp do czyszczenia? Przecież w obiektach służby zdrowia instalacje winny być wykonywane jako kryte (z wyjątkiem gazowych i technologicznych).

Zdjęcie 3

Zdjęcie 4
Zdjęcia 3 i 4 pokazują instalację zgłoszoną do odbioru (i odebraną w tymże stanie). Wg wykonawcy pozostało tylko malowanie ściany. Estetyka pozostawia dużo do życzenia, chyba że chodziło o efektowny, miejscowy „baranek"? Lub wyeksponowanie drogi podłączenia gałązki w ścianie, by w przypadku ewentualnej awarii można było bez problemu zidentyfikować trasę rurociągu? Interesująca jest także warstwa konserwująca grzejnik w postaci tynku. Pod taką warstwą nie ma szans, by grzejnik został zarysowany. Na zdjęciu nr 4 można dostrzec ubytki oryginalnych warstw, ale to już inna historia - grzejniki były transportowane w obiekcie przez pojedynczego pracownika, bez różnicy czy grzejnik miał pół metra czy półtora, czy ważył pięć kilo czy dwadzieścia pięć, zdjęcie folii i kartonów ochronnych następowało już w magazynie, później następowało „ciągniecie" za sobą, po podłodze ku miejscu ostatecznego montażu. Efekt - widać.

Zdjęcie 5
Zdjęcie nr 5 przedstawia przygotowanie podejścia i montaż grzejnika. Tu mały wstęp. Roboty odbywały się w dwóch etapach: pierwszy dotyczył termomodernizacji budynku z wymianą stolarki okiennej i drzwiowej, wraz z wymianą parapetów na nowe, z konglomeratu; drugim etapem była wymiana instalacji ogrzewczej wraz z węzłem cieplnym, stąd zdjęcia. Nowe parapety miały uwzględnić montaż nowych grzejników, tj. zostać zlicowane ze ścianą. Niestety, w ramach „oszczędności" poczynionych przez wykonawcę, parapety pozostały takie, jak były, czyli byle jakie, z lastryko, uzupełnione o plastikową nakładkę imitującą nie wiadomo co (marmur?), z częścią wystającą poza lico ściany tak, że projektowany grzejnik jest częściowo odsłonięty, a częściowo „wciśnięty" we wnękę, co umożliwia zastosowana na parapet elastyczna nakładka. Nie trzeba chyba wyjaśniać, dlaczego wykonawca nie zastosował nowych parapetów z konglomeratu - zysk jest łatwo policzalny - okien w obiekcie było około 400 szt. Zresztą parametry samych okien również odbiegają od zaprojektowanych przez architekta, oczywiście na niekorzyść inwestora. Wynikiem tej sytuacji było „rozliczanie" pierwszego etapu inwestycji przez... prokuratora. Szkoda tylko, że nie zainteresował się również drugim etapem inwestycji.
Źródło: www.instalator.pl
Katalog firm
HOLDER
Klimatyzacja, wentylacja, ogrzewanie. Sprzedaż hurtowa i detaliczna. W oferci…afp - autorska firma projektowa
Ogrzewanie ścienne należy do ogrzewań płaszczyznowych. Ciepło przekaz…Metalerg J.M.J. Cieślak S.J.
Nasza firma jest spółką jawną, istnieje od roku 1967. Do roku 1987 fir…
Projektowanie, montaż
SAS: Zalecenia dotyczące doboru, montażu i eksploatacji
Podstawą doboru kotła do ogrzewania budynku powinien być bilans cieplnyPrzewaga połączeń zaprasowywanych nad skręcanymi
Na rynku instalacyjnym pojawia się coraz więcej systemów bazujących na
W jaki sposób powietrze i inne gazy dostają się do
Gazy w systemach grzewczych i układach chłodzenia mogą powodować różne
















